Prof. Zdzisław Krasnodębski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

❬ Wstecz

Kanclerz Merkel jest więźniem własnej polityki

Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: Angela Merkel ciągle pokłada nadzieję, że uda się zawrzeć porozumienie Turcją a Unią Europejską. Deklaruje, że to właśnie dzięki Turcji można przezwyciężyć kryzys imigracyjny. Pan profesor te deklarowane nadzieje Merkel uważa za zasadne?
 
Prof. Zdzisław Krasnodębski: Myślę, że porozumienie z Turcją jest jednym z najważniejszych elementów polityki Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz nie ma w zasadzie innego wyjścia. Forsowane przez nią tak zwane europejskie rozwiązania zakłada również skłonienie Turcji do zatrzymania imigrantów i uchodźców. Pojawiają się przy tym ostrzeżenia, że ten plan uczyni Niemcy bardzo uzależnionymi od Turcji. Wskazuje się, że to, czy imigranci będą napływać czy nie, będzie zależało od dobrej woli Ankary. Turcja więc, chcąc osiągać swoje cele, będzie mogła zwiększać lub zmniejszać strumień uchodźców w zależności od swoich potrzeb. Berlin nie chce podjąć trudnych decyzji o ochronie granic zewnętrznych, odwołując się do ostrzejszych środków, takich, jak te zastosowane na granicy macedońskiej. Dąży wiec do tego, by to Turcja wykonała brudną robotę, z dala od oczu Niemców. Ci mogliby wówczas zachować spokojne sumienie i humanitarne uczucia. Warto też zauważyć, że Turcja była bardzo ostro krytykowana przez europejskich polityków za jej politykę wewnętrzną, bo łamała prawa człowieka. Gdy pojawił się interes polityczny,  oficjalna krytyka odnośnie standardów demokratycznych ucichła.
 
Teraz doszedł nowy element sytuacji: jak wiadomo na ostatnim szczycie Turcja zaproponowała, że przyjmie z powrotem wszystkich uchodźców, którzy nielegalnie dotarli do Grecji,  a Unia miałaby następnie w zamian przyjąć taką samą liczbę uchodźców bezpośrednio z Turcji. Ale Niemcom chodzi także o to, by zostali oni rozdzieleni na całą Europę, a nie znowu wszyscy znaleźli się w Niemczech. I to jest drugi podstawowy  element „europejskiego rozwiązania” Merkel – odciążenie Niemiec przez relokację uchodźców.
 
Jak ocenia pan profesor przymknięcie granic przez Macedonią przeprowadzane w ścisłej koordynacji z Austrią? Austria, niedawno jeszcze zdecydowany sojusznik Berlina, nagle wykonała wielką woltę i stała się promotorem zamykania granic, także swoich. Niemcom jest to chyba jednak na rękę. Pozbywają się problemu uchodźców cudzymi rękami, a zatem mogą dalej przedstawiać się jako awangarda humanitaryzmu. Może więc działania Austrii popierają?
 
Nie wiem, czy polityka niemiecka jest aż tak bardzo makiaweliczna. Sądzę, że nie. Samodzielne działania Austrii nie są im na rękę. Z drugiej strony Austria rzeczywiście rozwiązuje problem Niemiec. Merkel może mówić cały czas o europejskim rozwiązaniu, a tak ktoś inny rozwiązuje jej kłopoty. Dzięki temu, że Macedonia i inne kraje bałkańskie zamykają granice, do Niemiec w zasadzie nie napływają uchodźcy. Ma pan o tyle rację, że Niemcy mogą postępowanie tych państw potępiać i przedstawiać się jako lider praw człowieka i humanitaryzmu, czerpiąc z niego zarazem korzyści. Sama Austria przyjęła bardzo wielu uciekinierów. W pewnym momencie zrozumiała zapewne, że taka polityka prowadzi donikąd. Wiedeń nie miał więc innego wyjścia. Porozumienie krajów położonych na tak zwanym szlaku bałkańskim można krytykować z idealistycznego punktu widzenia, ale w tej chwili, jak się wydaje, jest to jedyne funkcjonujące rozwiązanie: Nie układ z Turcją i pilnowanie granic zewnętrznych UE, ale przywrócenie granic narodowych.
 
Cała rozmowa: http://www.fronda.pl/a/prof-krasnodebski-dla-frondy-kanclerz-merkel-jest-wiezniem-wlasnej-polityki,67453.html

Formularz kontaktowy


Wyślij kopię wiadomości na mój adres e-mail


*Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe do wypełnienia