Prof. Zdzisław Krasnodębski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

❬ Wstecz

Prof. Krasnodębski: Procedura KE względem Polski ma zastraszyć innych

– Komisja Europejska zadecydowała, że wprowadzi pierwszy etap procedury nadzoru praworządności w Polsce. Jak przyjął Pan tę decyzję?
 
– Z ubolewaniem. Uważam, że jest ona niedobra z wielu przyczyn. Przede wszystkim jest wynikiem agresji medialnej wymierzonej wobec polskiego, demokratycznie wybranego rządu. Jej źródło znajduje się w Polsce, ale wpływy przeciwników rządu Prawa i Sprawiedliwości były na tyle silne, że ich głos przeniesiony został na arenę międzynarodową. Powodów podjęcia takiej decyzji przez komisarzy było kilka. Przede wszystkim niechęć do prawicowych rządów w ogóle, brak wiedzy na temat prawdziwej sytuacji w naszym kraju, wreszcie poczucie wyższości wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. A przeciwnicy polityczni PiS od lat robią mu czarny PR. Efektem tej negatywnej kampanii jest szereg artykułów publikowanych nie tylko w największych mediach, ale także w gazetach prowincjonalnych, w których domagano się nałożenia na Polskę sankcji. Nieustannie przywoływano, jako negatywny, przykład Węgier. Działania podjęte przez rząd Beaty Szydło mające odciąć pewne środowiska od władzy, dodatkowo spotęgowały nagonkę za granicą.
 
– Ta decyzja zaskoczyła Pana?
 
– Sądziłem, że komisarze nie podejmą tego kroku zwłaszcza, że nie wszyscy dawali wyraz skłonności do jego poparcia. Wydawało się, że cała sprawa zakończy się na nieformalnych rozmowach, wyjaśnieniach między Brukselą a Warszawą. W przyszłości może dowiemy się, kto tak silnie i dlaczego lobbował za wprowadzeniem kontroli unijnej. Wielkim zwolennikiem tej decyzji był m.in. wiceszef KE Frans Timmermans. Komisja skompromitowała się, a jednocześnie postawiła siebie w trudnej sytuacji.
 
Cała rozmowa dostępna jest w najnowszym numerze „TS” (4/2016)

Formularz kontaktowy


Wyślij kopię wiadomości na mój adres e-mail


*Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe do wypełnienia